Gabriel siedział nieruchomo, w fotelu przed rozpalonym kominkiem. Zegar wiszący, za mężczyzną na ścianie tykał miarowo – tik-tak, tik-tak. Po pewnym czasie dźwięk ten, zaczął go irytować.
Niespokojnie poruszył się na siedzeniu, po czym zamknął oczy, aby skupić swoje myśli. Przed jego oczami pojawiła się znów ona – długowłosa brunetka o czekoladowych oczach i rumianych policzkach. Na jej ustach malował się uśmiech, jakiego żadna istota na ziemi nie posiadała. W głowie słyszał jej cichy, przyjemny dla ucha chichot, gdy wtem został mu on przerwany donośnym i głośnym dźwiękiem zegara.
Zaczął rytmicznie i tępo wybijać godzinę dwunastą – bim-bam, bim-bam. Jego dźwięk zdawał się trząść wszystkimi ścianami w salonie i na korytarzu. Gabriel otworzył swoje wściekłe oczy. Poczekał cierpliwie aż ten ucichnie. Po zapadnięciu ponownej ciszy, mężczyzna westchnął ciężko. Pragnął ponownie wrócić do dziewczyny, o której przed chwilą rozmyślał, jednak nic z tego. Jego myśli zostały zakłócone. Wiedział, że w każdej chwili mógłby, po prostu pójść do kobiety.
Jej komnata znajdowała się w korytarzach piwnicy. Nie dochodziło tam żadne światło, a rozmowy zagłuszały grube ściany, zbudowane z cegły. Panował tam chłód oraz wilgoć.
Gabriel nie ruszył się jednak ze swojego miejsca. Pozostał w salonie, w fotelu, na którym to nie tak dawno zabawiał się z jedną z pokojówek. Zapamiętał jej jędrne pośladki oraz piersi. W jej oczach malowała się naiwność, a usta rozchylała do pocałunku, kiedy tylko tego zapragnął. Żadna, ludzka kobieta nie potrafiła mu się oprzeć. Dar ten uważał kiedyś za najwspanialszy ze wszystkich. Od pewnego czasu jednak, nie bawią go już polowania na naiwne dziewczynki oraz rozkoszowanie się ich brudnymi duszami. Chciał czegoś więcej. Pragnął jej i tylko jej.
Przyniosłem ją tu na własnych rękach – wspominał na głos, patrząc na swoje dłonie. Obiecałem się nią zaopiekować, a zamiast tego skazałem ją na wieczne potępienie. Już nigdy nie zazna spokoju. Zawsze będzie widzieć w sobie potwora. Jak my wszyscy.
Gabriel nie mógł uwierzyć w los jaki zgotował dziewczynie. Dziesięć lat temu, gdy sprowadził ją do pałacu swojego brata, uważał że to najlepsze co mógł dla tej niej zrobić. Mało tego. Czuł dumę i oczekiwał podziękowań ze strony dziewczyny. Według niego życie wśród demonów to idealne rozwiązanie dla młodej, czysto krwistej łowczyni dusz. Miała tutaj pod dostatkiem ludzi, których mogłaby okradać z ich grzecznych i nieczystych dusz. Czego mogłaby chcieć więcej?
Mężczyzna zapomniał, jednak o jednym fakcie. Swoim bracie. Marshall był specyficznym i upartym demonem. Zawsze dostawał to czego chciał. Vanessa, bo tak miała na imię łowczyni, gdy zaczęła dojrzewać przypadła do gustu demonowi. Szczególnie kiedy dowiedział się od Gabriela, że jest ona czysto krwista. Dzięki takiej zdobyczy demon mógł napić się jej krwi i stać się odpornym na broń łowców demonów.
Gabriel na ich myśl wykrzywił usta w grymasie. Nienawidził sukinsynów. Do tej pory jego rana na plecach, po ostrzu zgody się goi. Zadał ją trzy lata temu młody chłopak o imieniu James. Ledwo wyrósł z pieluch, a już miał na swoim koncie dwadzieścia dwa demony. Niezły wynik jak na tak młodego łowcę. Demon wstał, aby oderwać się od ponurych myśli, gdy wtem ujrzał przed sobą rzucony, długi cień.
- Witaj! Tak późno, a ty tutaj? – dobiegł jego uszu znajomy głos.
- Kristofer! Stęskniłem się za tobą – oznajmił sarkastycznie, pozostając na swoim miejscu.
W powietrzu rozniósł się wyraźny zapach wanilii oraz truskawek. Gabriel doskonale znał go na pamięć. Wampiry otaczały go ze wszystkich stron. Czasem zastanawiał się dlaczego jego brat pozwala im z nimi żyć. Zabijają ich zwierzynę (ludzi) oraz zakłócają spokój nocą krzykami, które wydają ich ofiary. Kolejni idioci, których mężczyzna nienawidził.
- Słyszałem, że niebawem nasze gołąbeczki mają zamiar się pobrać – odparł z wyraźnym zadowoleniem na ustach wampir. W jego oczach kryła się satysfakcja. Wyczekiwał reakcji swojego towarzysza. Uwielbiał irytować Gabriela. To było jedno z ulubionych zajęć Krisa.
Gabriel ku rozczarowaniu Kristofera nie wykazał żadnej reakcji. Pozostał niewzruszony. Jego wzrok utkwił w palonym ogniu w kominku.
- To pakt, a nie żaden ślub – poprawił go, po chwili Gabriel. W jego głowie zaczęły roić się najrozmaitsze obawy. Nie sądził, że jego brat naprawdę chciał zawrzeć pakt z Vanessą. Wiedział, jednak że musi go od tego zwieść nim będzie za późno.
- Niech będzie. Tak, czy inaczej będą wtedy już na siebie… hmm… skazani – zaśmiał się wampir głośno, przygłuszając zegar ścienny.
Po moim trupie! – pomyślał Gabriel. Jego dłonie zacisnęły się w pięść. Szybko je rozluźnił, przypominając sobie, że nie jest już sam. Nie odpowiadając , wyszedł w ciszy, pozostawiając samotnego w salonie Kristofera.
Gabriel zmierzył ku korytarzowi, który rozciągnął się przed nim po wyjściu z komnaty. Przejścia i tunele w zamkach była zawiłe i długie, miał czas na rozmyślanie i spacerowanie nocą. Nie przejmował się zgubieniem. Mieszkał w tych korytarzach od ponad dwustu lat. Miał sporo czasu, aby dokładnie poznać każde przejście, czy zakamarek.
Pakt! Chyba sobie kpi – pomyślał idąc, coraz to szybciej przed siebie. Doskonale wiedział na czym polega umowa zawarta między demonem. Jego dłonie znów nerwowo się zacisnęły, a zęby zatrzeszczały o siebie.
Osoba, która zawrze tak zwany Pakt Krwi z demonem jest zdana na jego łaskę. Demon zobowiązuje się do obrony i opieki swojej ofiary, jednak tym samym otrzymuje pełny dostęp do jej krwi, ciała oraz duszy. W każdej chwili może zrobić ze swoim łupem na co tylko będzie miał ochotę.
Do tej pory demony zwierały Pakty Krwi jedynie z ludźmi, dzięki czemu ci nie umierali w dniu ostatecznym bądź wychodzili z niewyleczalnych, śmiertelnych chorób ( Lekarze głupieli, gdy ich pac jęci budzili się rano i skakali z radości, gdy jeszcze wczoraj żegnali się ze światem żywych). W ramach tego godzą się na pełne oddawanie demonom. Nie są świadomi, że z czasem ich siły się wyczerpią i pewnego dnia demon wyssie, razem z krwią całą ich duszę i energię życia. On dostanie tym sposobem nowe życie, a człowiek umrze w konwulsjach i cierpieniach.
Gabriel nigdy, jednak nie słyszał o pakcie między łowczynią dusz, a demonem. Nie wiedział, czy dziewczyna ma szanse przeżyć. Wątpił w to. Nie wierzył, by w jej przypadku mogło by być inaczej. Sądził, że jedynie okres jej życia, będzie wydłużony o parę dni. Musiał coś szybko wymyślić, aby wyciągnąć ją z gówna, w które sam je w pakował.
Zaraz jednak poczuł ostre palenie w gardle, a jego węch i słuch wyostrzyły się. W powietrzu wyczuł znajomą, słodką woń, której nie potrafił się oprzeć. Odciągnęła jego uwagę od wcześniejszej rozmowy z Krisem i obawach. Ruszył przed siebie pewnym krokiem, z drapieżnym wzrokiem. Jego oczy zamieniły się w ciemnoszare ślepia. Paznokcie jego wydłużyły się i przypominały obecnie pazury dzikiego kota.
Gabriel stanął na moment, by sprawdzić skąd dokładnie dobiega intensywny zapach. Zaciągnął się apetycznym aromatem, po czym stwierdził, że tuż za rogiem przed nim stoi jego sarenka.
Demon zakradł się za pobliski róg i wychylił delikatnie głowę. Nie mylił się co do swoich obliczeń. W pobliskim korytarzu stała Paula – nowa pokojówka Vanessy.
Mam nadzieje, że się nie pogniewa – pomyślał Gabriel, po czym z prędkością światła rzucił się na dziewczynę. Paula nie zdążyła zareagować, gdy wtem poczuła na swoim karku, zimne i ostre pazury napastnika. Nim zdążyła wydać z siebie jakikolwiek głos, Gabriel rozerwał skórę na jej karku, z którego trysnęła bordowa, świeża krew. Mężczyzna obrócił swoją zdobyć na plecy, po czym rozerwał jej bluzkę i biustonosz. Demon, był za mocno spragniony, aby bawić się dzisiejszego dnia w kotka i myszkę. Be większego zastanowienia, włożył swoją prawą dłoń do jej gardła i silnym pociągnięciem wyrwał jej język z gardła, potem wziął się za jelita, serce i inne, apetyczne organy. Wszystkie jej flaki i bebechy wypłynęły z jej wnętrza na chłodną, betonową ziemię. Dzisiejszego dnia nie interesowała go jej dusza. Postanowił ją oszczędzić.
_________________________________________________________________________________
WITAM! TO JUŻ DRUGI POST NA BLOGU! OTO KOLEJNE WPROWADZENIE WAS W KRWAWY I SZARY ŚWIAT BEZDUSZNYCH ISTOT. NIEBAWEM POJAWI SIĘ PROLOG! GORĄCO ZAPRASZAM DO CZYTANIA!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz